Mam niezwykle uzdolnioną mamę. Mamę, która jest czarodziejką drutów i szydełka, której ręce robią cuda, podczas gdy oczy oglądają telewizję. Nie wiem już ile zrobiła różnych rzeczy dla mnie, poczynając od swetrów, sukienek, płaszczy, torebek, poncz, spódnic, skarpet, czapek, beretów, szalików, kominów (tak tak- samych kominów mam chyba z 15). Uwielbiam te rzeczy. Każda z nich jest inna, bo mama ma tyle pomysłów, że nie mam pojęcia skąd je bierze w swojej głowie.
Ale rzeczy, które zrobiła dla swojego pierwszego wnusia są wśród tych wszystkich rzeczy szczególne. No bo jak można się nie rozczulić na widok tych wszystkich miniaturowych wełnianych skarpeteczek, sweterków i innych. Wśród nich jet także najnowszy nabytek Szymusia- warkoczowy kocyk do wózka i pierwszy miś:) Zresztą zobaczcie sami:





O kurka! Dlaczego moja mama nie ma takich zapędów?! :D Sport jej tylko w głowie (i praca), a tak by takie cuda czarowała... ech! :P
OdpowiedzUsuńOj bardzo zdolna Babcia, same cuda wyczarowała :)
OdpowiedzUsuńTaka zdolna Mama to wyprawkowy skarb :D Kocyk jest przepiękny!
OdpowiedzUsuń